- Co ja zrobiłem? - Zapytał sam siebie - Co ja zrobiłem? - Upadł na kolana. Walił w lód. Chciał by pękł. Chciał go zniszczyć. Ale nie mógł. Te moce to klątwa. Te moce go niszczą.
"Mój dotyk zabija - myślał - mój dotyk zamraża!". Pozwolił sobie na uronienie łzy, tylko jednej. Tylko na tyle było go stać, tylko na tyle było godne to, że Elsa źle go osądziła.
W TYM SAMYM CZASIE...
- Szybciej Kaylayni! - Wołał wysoki mężczyzna do nastoletniej dziewczyny. Miała najprawdopodobniej dwadzieścia dwa lata.
- Tak ojcze - Powiedziała. U jej boku pojawił się chłopak. Wsadził jej coś do kieszeni i pobiegł do dwóch innych chłopaków. To byli rówieśnicy. Najprawdopodobniej chłopcy byli braćmi, ale dziewczyna nie wyglądała na ich siostrę. Była zbyt niska, a jej włosy miały kolor kruczej czerni a skóra była niesamowicie blada.
- Kris - Powiedział chłopak o niesamowicie białych włosach podbiegając do niej. To nie był Jack, to był ktoś inny. Ktoś... zwykły. Ale być może nie przeciętny jak większość świata - Nie martw się. Na ziemi na pewno wszystko się zmieni. - Poprawiał jej humor. Uśmiechnęła się pod nosem i wsadziła ręce do kieszeni.
- Nero, już nic się nie zmieni. Pogódźmy się z tym. Cały świat jest do kitu, nie warto nawet niczego zmieniać, nikogo poznawać bo wiadomo że ojciec i tak zaraz będzie chciał uciekać.
- Taa - Przytakną -Całe szczęście to nie mój ojciec - Skrzyżował ręce na karku.
- Ale cię wychowywał - Głos Kris był spokojny i opanowany. Wyjęła kawałek papieru z tuby i sprej z kieszeni. Jeden z braci do niej podbiegł. - Tu będzie dobry portal. - Podsumowała.
- Kris, pomóc ci? - Zapytał.
- Nie dzięki Dante, sama sobie poradzę - mruknęła pod nosem. Chłopak wziął na palce trochę tajemniczej substancji i ją powąchał.
- Nie pachnie zbyt ładnie - Stwierdził - co to jest? - Przykucnął przy niej.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? - Spytała.
- yep - Potwierdził.
- To nic niezwykłego. Oparte o starą Orleisjańską recepturę. Składa się z dość fajnych rzeczy a mianowicie wilczej sierści, krwi demona, sproszkowanej anielskiej skóry, suszonego nasienia wiewiórki, moczu anioła ciemności, i krwi dziewicy.... - Wymieniała.
- Nie muszę już wiedzieć - Powiedział. Stali w wielkim okręgu ze znaków starożytnych elfów. Kris wiedziała że to nie będzie przyjemna odmiana, zwłaszcza ze tutaj miała przyjaciół, znajomych, swoje życie. A teraz? Teraz musiała to wszystko zostawić, bo jej ojciec, król demonów, zniszczył jej całe życie za jednym pstryknięciem palcem.
- Tak ojcze - Powiedziała. U jej boku pojawił się chłopak. Wsadził jej coś do kieszeni i pobiegł do dwóch innych chłopaków. To byli rówieśnicy. Najprawdopodobniej chłopcy byli braćmi, ale dziewczyna nie wyglądała na ich siostrę. Była zbyt niska, a jej włosy miały kolor kruczej czerni a skóra była niesamowicie blada.
- Kris - Powiedział chłopak o niesamowicie białych włosach podbiegając do niej. To nie był Jack, to był ktoś inny. Ktoś... zwykły. Ale być może nie przeciętny jak większość świata - Nie martw się. Na ziemi na pewno wszystko się zmieni. - Poprawiał jej humor. Uśmiechnęła się pod nosem i wsadziła ręce do kieszeni.
- Nero, już nic się nie zmieni. Pogódźmy się z tym. Cały świat jest do kitu, nie warto nawet niczego zmieniać, nikogo poznawać bo wiadomo że ojciec i tak zaraz będzie chciał uciekać.
- Taa - Przytakną -Całe szczęście to nie mój ojciec - Skrzyżował ręce na karku.
- Ale cię wychowywał - Głos Kris był spokojny i opanowany. Wyjęła kawałek papieru z tuby i sprej z kieszeni. Jeden z braci do niej podbiegł. - Tu będzie dobry portal. - Podsumowała.
- Kris, pomóc ci? - Zapytał.
- Nie dzięki Dante, sama sobie poradzę - mruknęła pod nosem. Chłopak wziął na palce trochę tajemniczej substancji i ją powąchał.
- Nie pachnie zbyt ładnie - Stwierdził - co to jest? - Przykucnął przy niej.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? - Spytała.
- yep - Potwierdził.
- To nic niezwykłego. Oparte o starą Orleisjańską recepturę. Składa się z dość fajnych rzeczy a mianowicie wilczej sierści, krwi demona, sproszkowanej anielskiej skóry, suszonego nasienia wiewiórki, moczu anioła ciemności, i krwi dziewicy.... - Wymieniała.
- Nie muszę już wiedzieć - Powiedział. Stali w wielkim okręgu ze znaków starożytnych elfów. Kris wiedziała że to nie będzie przyjemna odmiana, zwłaszcza ze tutaj miała przyjaciół, znajomych, swoje życie. A teraz? Teraz musiała to wszystko zostawić, bo jej ojciec, król demonów, zniszczył jej całe życie za jednym pstryknięciem palcem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz