Jack
Dzisiaj obudziłem się w środku nocy. Nie mogłem spać. To już kolejna noc nieprzespana. Nie wiem jak daje sobie z tym radę. Spojrzałem na księżyc. Znów ją widziałem. Piękną dziewczynę, swoimi wielkimi oczami patrzyła na mnie i.... i chyba się uśmiechała. Nie wiedziałem kim jest. Szukałem jej już.... Wszędzie. Nie pamiętam kiedy dobrze spałem.
- ygh ugh umm! - Wszedł Yeti do mojego pokoju. Tak. Mieszkałem u Mikołaja.
- Nie martw się. Zaraz pójdę. - Odpowiedziałem wciąż patrząc na księżyc.
- Ugy uhm Bgh! - Brzmiało z pretensją.
- Nie. Wcale nie dostaję obłędu. Po prostu.... - Zastanowiłem się. - Muszę..... - Zająkałem się. Słyszałem szyderczy śmiech Yetiego - Muszę ją znaleźć - powiedziałem pod nosem a on zaczął się śmiać i to dość głośno. Wziąłem mój kij i wystrzeliłem w niego lodowym pociskiem. - Oj. To trafiło w ciebie? Nie chciałem - Wyszedł. W końcu!!!!!
Położyłem się. Jedyne o czym udało mi się myśleć to kim jest ta dziewczyna? Jak ma na imię? I czy jest taka jak ja?
Elsa
Środek nocy. Anna przyszła.
- Elsa! Jak ty możesz spać? - Zapytała z wyrzutem.
- Normalnie - Powiedziałam ospale wtulając się w poduszkę.
- A ty wiesz co będzie juuutro? - Dalej męczyła.
- Bal. - Wstałam -Wielki, głośny, bezsensowny bal! Co ty? Myślisz że jestem głupia? - Lekko byłam zdenerwowana. Ale kto by nie był? Siostra włazi ci do pokoju w środku nocy i truje o jakimś głupim balu. - radzę ci wyjść.
- Bo co? - Prowokowała
- Bo.... Zamrożę ci serce! - Palnęłam tak sobie.
- Dobra, dobra. Już sobie idę. Tylko ciekawiło mnie czy masz z kim iść...
- Nie - odpowiedziałam szybko, choć nie powinnam bo by mnie próbowała zeswatać. O dziwo, nie zrobiła tego. Wyszła. Nic nie mówiąc, nic a nic, milczała. Jedyne co słyszałam to skrzypiące drzwi.
Wyszłam na balkon. Znów to samo. Twarz tego chłopaka. Nawet całkiem przystojny. Anna nie wie że to dla niego zorganizowałam pierwsze trzy bale. Ale się ie pojawił. Jakby księżyc, tak po prostu chciał mnie zgnębić.
- Jak? Jesteś zadowolony? - Zapytałam go - Ten chłopak nawet nie istnieje, co nie? No jasne że nie istnieje! Bo dlaczego ktoś tak... Przystojny i..... magiczny miałby istnieć? Hę? Może mi z łaski swojej odpowiesz? - Powiedziałam z wyrzutem - Zaczynam świrować. - Mruknęłam pod nosem. Poszłam do łóżka. Ostro wnerwiona. Zakryłam głowę poduszką. Krzyknęłam. W ten sposób wyładowałam stres. Niestety niewiele to dało.
Jack
Poszedłem na spacer. Tam gdzie mnie księżyc prowadził. Doszedłem do polany. Dziwnej, mroźnej polany. Był tam wodospad. Zamrożony. Dotknąłem go. W jakiś dziwny sposób moja ręka przeszła na wylot. Wszedłem tam. To było jak w lustrzanym odbiciu. Znalazłem drogę. Jakąś starą, kamienną. Ludzie nie wiedzą nic o betonie? Spotkałem mężczyznę jadącego konno.
- Mógłby mi pan powiedzieć gdzie ja do jasnej ciasnej jestem?! - Krzyknąłem gdy się zatrzymał.
- w Arendelle. Coś ty ? Głupi? Czy błazen? - Zapytał
- Nie, tak się zdaje że chłopak...- Przeczesałem włosy Palcami.
Poszedłem z nim do stolicy. Przyjemne miasteczko. Wszyscy serdeczni, zero złodziei. Nie moje klimaty.
- A tam? Co to? - Otworzyłem szerzej oczy.
- To mój drogi zamek Królewski. Tu mieszka sama królowa Elsa.
- Zaraz, zaraz... CO? Wy macie królową?
- Tak. A ty nie? - jego francuski akcent doprowadzał mnie do szału. Za dużo przeciągał i brzmiał..... dziwnie.
- Nie. Ja mam swoją władzę. Dzięki za oprowadzenie. - Rzuciłem na pożegnanie. Królowa? Zamek? To może być ciekawe.
Poszedłem na "oględziny". Znalazłem jedno otwarte okno, niestety strażnicy byli zbyt blisko i balkon. Wybrałem opcję numer 2.
Wspiąłem się na 3 piętro. Wskoczyłem. Drzwi były otwarte. Usłyszałem piękny, dziewczęcy głos. Śnieżnowłosa dziewczyna właśnie plotła sobie warkocz. Podszedłem krok do niej. Podłoga zatrzeszczała. Gwałtownie się odwróciła.
- Kim jesteś? - Zapytała.
- ty.... Ty mnie widzisz? - Zapytałem zszokowany.
- A dlaczego miałabym cię nie widzieć?
- A słyszysz mnie? - Zapytałem jak idiota.
- Jak w kościele - odpowiedziała sarkastycznie.
- ok.... Trochę niezręcznie.... - Przeczesałem włosy palcami. Znałem ją.
- To ty.... - Mój głos był cichy.
- Nie rozumiem, o co ci chodzi.
- Ja cię znam!
- Jestem Królową, każdy mnie zna - Śmiała się, jej uśmiech wyglądał nawet słodko.
- Ale....
- Przepraszam, ale muszę iść zobaczyć się z ludźmi. - odetchnęła i usłyszałem "nie wypuść ich. Zamknij to w sobie..." a dalej tylko jakieś szmery. Dopiero wtedy wyszła. Ludzie na jej widok wiwatowali. Oparłem się o poręcz balkonu. Nie zwracano na nią uwagi. Wstałem.
- Uwaga! - Krzyknąłem - Człowieka zabili! - Wie się jak zwrócić uwagę. Odwróciłem twarz w jej stronę - są twoi.
- Nie martwcie się, nikogo nie zabito. - Zapewniła.
- Może zabito ale o tym nie wiesz.... - Szepnąłem.
- Chciałam ogłosić że dzisiaj odbędzie się wielki bal. Zapraszam wszystkich.
- Uuu Bal? Piszę się - Mruknąłem pod nosem.
Poszła do pokoju. Pełna wdzięku i taka.... Zimna.
- ty mnie nie znasz...- Zauważyłem. Gdyby ona, tak jak ja widziała widziała mnie na księżycu jak ja ją to na pewno by mnie znała. By mnie nie traktowała tak zimno, tak ozięble.
Elsa
Pojawił się. W mojej komnacie. Znałam tą twarz. I te oczy. Nikt na świecie nie ma takich samych oczu. Takich dużych i niebezpiecznie niebieskich. Dlaczego mu nie powiedziałam że go już widziałam. Że co pełnia widzę go w księżycu? Że wciąż o nim myślę.
- A tak w ogóle.. Jestem Jack - Wszedł.
- Elsa- uśmiechnęłam się nieudolnie.
- Fajne imię. - Oparł się o drzwi - Takie.... Mroźne, tajemnicze...
- Dzięki, naprawdę dzięki. Idziesz na bal? - Zapytałam.
- Raczej nie. To nie dla mnie. - Urocze gesty. - Mnóstwo bufonów w perukach, kaftanach - wymieniał. Zachichotałam. - Głupota - Te wielkie oczy wpatrywały się we mnie.
- Ja radzę ci przyjść - stałam odłożyć książkę - Jak moja siostra i jej chłopak zaczną balować to nie ma przebacz- zaśmiał się.
- No pięknie.... - Bawił się swoją laską.
- Co? - Zapytałam nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
- Słyszałem o tobie, że jesteś zimna jak lód. I nigdy się prawie nie uśmiechasz. Miło jest wiedzieć że ktoś oprócz mnie popełnia błędy - Uśmiechnął się na mnie. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Od razu go polubiłam. Było w nim coś... Wyjątkowego, magicznego.
Boże! Baaardzo mi się podoba!
OdpowiedzUsuńMiło to słyszeć :)
Usuń