Muzyka

niedziela, 25 stycznia 2015

OD AUTORKI

Wiele z was zaznaczyło że ten blog jest nudny i żałosny w ankiecie... więc postanowiłam, go nie usuwać (chociaż zdrowo myśląca osoba by tak zrobiła) ale coś zmienić. Zmieniłam nazwę, teksturę, szablon i czcionkę (wiele narzekało że rozdziały są nieprzejrzyste. A MACIE NOWĄ!) no i postanowiłam trochę bardziej rozbudować wątek fantasy i wojny, bo romans Jelsy musi być dla was nudny i w ogóle...Więc, będzie troszkę zmienione w opowiadaniach :) No i zmienię w trzeciej części duuużo rzeczy. Ja nie chcę i nie mam zamiaru wzorować się na popularnych i uwielbianych blogach, ale w historii Jelsy dużo się zmieni od nexta xD Szykujcie się na mordor :P


Część 2 Rozdział 3 "Rytuał Dołączenia"

Jack

Do Sfery Snów wbiegłem w samą porę. Elsa akurat składała przysięgę. Wróżki Zębowe położyły jej na głowę kwiatowy wianek.
- Ymmm... przepraszam że kwiatowy... nie wiedziałam że będziesz.... władała lodem..... - Powiedziała Zębuszka. Elsa się uśmiechnęła.
- Nic nie szkodzi. - Powiedziała ze śmiechem - Czy... mogę coś zrobić? - Zapytała po czym dotknęła wianka palcem, a on natychmiast pokrył się lodem i szronem. Odwróciłam się w moją stronę. Uśmiechnęła się. Wtedy jeden z chłopaków (ten z ciemnymi włosami) zgarną ją ramieniem.
- No no! Strażniczka....... czego? - Zapytał dość głośno.
- Strażniczka nadziei - Kris powiedziała pod nosem. Stała niedaleko mnie. - Już wyzdrowiałeś? Wszystko dobrze? - Zwróciła się do mnie.
- Taak.... - Kłamałem. Nadal bolało mnie w piersi. 
- Oj! Jack! - Elsa do mnie podbiegła -Przepraszam za to co ci zrobiłam! Spanikowałam. To się już więcej nie powtórzy! Obiecuję! - Powiedziała. 
- No cóż.... lubię dostawać od ciebie lanie.... - Zająknąłem się - A poza tym, mógłbym cierpieć dla ciebie wiecznie - Powiedziałem dużo, DUUUUŻO ciszej.
- Aha... to.... fajnie - Przytuliła mnie. Moje serce się topi, kolna załamują. NIE PUSZCZAJ MNIE! NIE PUSZCZAJ MNIE! Odsunęła mnie. - Przepraszam za moje zachowanie... chodzi o to że... bardzo mi cię brakowało. Cieszę się że znów jest jak dawniej - Uśmiechnęła się. Poczułem czyjąś rękę na ramieniu.
 - Jack, musimy pogadać - Powiedział. Nawet nie czekał na moją odpowiedź tylko zaciągnął mnie na bok. 
- O co chodzi? - Zapytałem. 
- O co chodzi? O co chodz? - Powtarzał za mną z pretensją - Chodzi o to, że znów się zakochujesz - Powiedział. 
- Ja się w niej nie zakochuje! - Wrzasnąłem. North tylko kiwał głową.  

Kris

Ten dziwny brodacz zabrał Jacka od Elsy. Podeszła do mnie. 
-  Czy ty... miałaś kiedyś problemy sercowe? - Zapytała mnie.
- Ja? niee - Zaprzeczyłam.
- Bo chodzi o to że.... Już nie wiem... co czuję do Jacka. Czy jest to dla mnie tylko przyjaźń, czy może... 
- Nie wiesz, czy go kochasz? - Moje pytanie było bezpośrednie.
- Co? Nie! - Widziałam w jej oczach panikę -Taak -Jęknęła z cierpieniem. - CO mam zrobić? Bo wiesz.... podoba mi się Dante, jestem z nim bezpieczna, a Jack.... jest w nim coś... coś co mnie przyciąga. Wiesz o co chodzi? - Nawet nie wiesz jak... Pomyślałam. Spojrzałam na Nero rozmawiającego z Zającem. Uśmiechnęłam się. 
- Tak. Wiem o co ci chodzi - Powiedziałam. - To miłość. To ona łączy ludzi, nawet gdy jest trudna.  
- Czyli że chcesz powiedzieć że ja... kocham Jacka? - Zapiszczała
- Tak. Jego oczy cię hipnotyzują, i nawet nie masz pojęcia, jak i gdzie jesteś. Cały twój świat zaczyna być ciepły, taki... pełen barw... bezpieczny.. Gdy przy nim jesteś, możesz się oderwać od przykrej rzeczywistości - Wzruszyłam ramionami.
- Skąd tyle o tym wiesz? - Zdziwiło mnie to pytanie. 
- Bo - Prychnęłam - Chyba własnie tak się teraz czuję. - Zaśmiałam się pod nosem.
- Ale potrafimy znaleźć czas na miłość, co nie? Jesteśmy w środku wojny z ciemnością, a do tego ty się pokłóciłaś z  ojcem, który chyba jest strasznym idiotą...... - Zaczęła nawijać.
- NIe był zły - sama sobie zaprzeczyłam - po prostu był tak przejęty zniknięciem matki, że nie zauważył no cóż..... kiedy dorosłam. Kiedy przestałam  być tą małą dziewczynką.... Co  prawda, wychowywał mnie z dala od świata, odizolował mnie od rówieśników... ale... rozumiem to. - Wzruszyłam ramionami- On po prostu chciał odzyskać matkę. Nie dziwię mu się. Naprawdę j kochał ale.... No cóż, ona zginęła bo robiła to co ja robię teraz.
- Czyli że co? Zakochała się w Nero? - Zaśmiała się.
- Czyli już wiesz o kogo mi chodziło z tym zakochaniem?
- Trudno się nie domyślić - Uśmiechnęłyśmy się do siebie. Wtedy, zawiał wiatr. Światła zgasły. W Sferze Snów pojawił się mój ojciec. Zając zaczął go atakować.
- Przyszedłem po córkę - Powiedział.
- Zaraz... po córkę? - Zapytał Zając.
- Nie mam zamiaru nigdzie wracać! Nie będziesz mi już narzucał swojej woli!  - Wrzasnęłam.
- Po co się drzesz? - Wzruszył ramionami - Zrozum. Jeżeli stracisz nad tym kontrolę, zamienisz się w potwora. Takiego, jak Mrok - Jego głos brzmiał tak swobodnie.
- Mrok? Ash? Ale jak..... - Elsa zaczęła się denerwować.
- To ja go zmieniłem.
- ZNISZCZYŁEŚ CZŁOWIEKA! - Krzyknęła Elsa.
- Człowieka, może zniszczyłem, ale nie pozwoliłem mu umrzeć. Ash, uratował ukochaną, stał się bohaterem, a Mrok? On był moim Strażnikiem - Rozłożył ręce w geście bezradności - Mroczny Strażnik nie może mieć ludzkich odruchów. - Zobaczyłam jak Dante złowrogo patrzy na mojego ojca. Z obrzydzeniem. Sama nie kryję, zazdroszczę mu, że stoi za moim ojcem, a nie przed nim. Bo może wtedy nawet kopnąć go w tyłek, a on nie zauważy.
- A ty? Nie jesteś Mrocznym Strażnikiem, i też ich nie masz - Dante podszedł do niego pewnym krokiem.
- Bo po co mi? - Ojciec się odwrócił w kierunku Dantego.
- A po to, Varienie, żeby być zrównoważonym psychicznie - Dante jak zwykle, na luzie, mając wszystko głęboko gdzieś, wyraził swoje zdanie.
- Eris kuoleme miene! - Krzyknęłam.
- Sorry, Kris, ale tym swoim staroelfickim jazgotem mnie nie przestraszysz. - Wzruszył ramionami.
- Kaylayni, idziesz ze mną - Powiedział.
- Nigdzie nie idę - Mój głos był poważny.
- Chyba nie wyraziłem się jasno - Uśmiechnął się - Idziesz ze mną, albo zabiję wszystkich znajdujących się w tym pomieszczeniu - Zamknęłam oczy. Zacisnęłam ręce w pięści. Spojrzałam na niego. Spojrzałam na Nero. Jego pierś unosiła się i opadała. Spojrzał na mnie, tym nieporadnym spojrzeniem.
- Uciekajcie -Powiedziałam cicho. - Uciekajcie, ja go zatrzymam - Powiedziałam. Nie przyjmowałam sprzeciwu. Nero i Dante, przypilnowali żeby Anna i Elsa bezpiecznie dotarły do wyjścia.  Zaczął śpiewać. Wiedział że tego nienawidzę.

-Czy nie mówiłem, że masz nie wychodzić? Czyż nie? 



- Mówiłeś  Mówiłeś


- Czy nie mówiłem, że świat jest okrutny? Czyż nie?


-Mówiłeś Mówiłeś


Więc powiedz mi jak to się stało? Co zrobiłem źle? Powiedz czemu? Czy możemy, po prostu, Kay, iść do domu i zapomnieć tę straszną noc?


- Czy nie mówiłeś, że jesteś inny? Czyż nie? 


- Jestem
Jestem 


- Powiedz, że nie jesteś nim. Powiedz to.


- Jestem
Jestem


Więc powiedz mi jak mam się zachować, tato? Co powiedzieć, tato? 

Powiedz mi czemu... Wszystko co mi kiedykolwiek mówiłeś, każde słowo

Było kłamstwem!


Czy nie mówiłeś, że będziesz mnie chronił? Czyż nie? 


- Próbowałem
Próbowałem 


Czy to jest sposób,w jaki chciałeś mi pomóc? Czy jest?


- Próbowałem
Próbowałem


 - Nie pomagaj mi więcej, tato 

Jesteś martwy, 

tato, w moich oczach

Ktoś Cię zastąpił

Tato, nienawidzę cię

Idź i zgiń!


 - Czyż nie zbudowałem domu? Czyż nie?
Czy nie wychowałem jej samotnie? Czyż nie?
Teraz Nero odebrał moją Kaylay
To jego wina
Czy już straciłem córkę? 


Więc pozwól ojcu zginąć!I pozwól potworowi ożyć! - Zaśpiewał.

- Ten potwór już żyje -Warknęłam - Ty nim jesteś.  - Zaśmiał się. - Obiecuję ci, że kiedy tylko będę miała szansę, zrobię to, co mogłam zrobić już dawno temu. - Wyjęłam sztylet z pochwy - Wbiją ci ten sztylet prosto w oko, jeżeli w jakikolwiek sposób, skrzywdzisz moich przyjaciół, ostrzegam, zapomnę o tym że jesteś moim ojcem, i nie będę obiektywna w stosunku do ciebie! - Wycedziłam przez zęby.  
- Nie zabiłabyś mnie. Zrozum. Nie jesteś na tyle potężna. Jesteś na wpół upieczonym Nefilimem - Mówił spokojnie gdy odchodziłam. Odwróciłam się i rzuciłam sztyletem mu między oczy. Podbiegłam do niego. Skoczyłam mu na głowę, wbiłam mu sztylet w oko. 
- Nadal uważasz, że jestem na wpół upieczona? - Krzyknęłam. Zeskoczyłam, przykucnęłam i zrobiłam "młynek" (czyli podstawiłam mu haka, pod obie nogi gdy stał, wiem trochę dziwne) i się przewrócił. 
- Ke loketse ho loantša - Powiedziałam. Ostatni raz, mu wbiłam sztylet w przed ramię i odeszłam. Wiedziałam, że Nero będzie zawiedziony. On wie, że nienawidzę zabijać. - Nie będziesz już mną rządził - Warknęłam wychodząc.  
- Ty nie rozumiesz? - Powiedział - Twoje życie, twój los, są ode mnie zależne! Beze mnie NIC nie znaczysz! - Krzyknął. Odwróciłam się. Wyciągnęłam ręce i zaczęłam nią robić różne gesty. Skorzystałam z Magii Krwi. 
- Nikt nie będzie władał moim losem. Czy to jasne? - Wrzasnęłam. Rzuciłam nim o ścianę. Wtedy się opanowałam. Spojrzałam na swoje dłonie. Zakrwawione. Spojrzałam na ojca. Nie przytomny. Przestraszyłam się. Demon zaczął przejmować kontrolę. Rozpruwacz, zaczął być ode mnie silniejszy. Odwróciłam się w stronę drzwi z paniką i wyszłam ze łzami w oczach. Wpadłam na Nero. 
- Kris... co się stało? - Zapytał mnie.
- Nie chcesz wiedzieć. - Powiedziałam i go wyminęłam. Weszłam do najbliższego pokoju. Usiadłam na łóżku. Zerknęłam na swoje ręce. Rana szybko się goiła. Ale zbyt wolno, by ukryć to przed Nero. Przed resztą świata.Ukryłam twarz w dłoniach i pozwoliłam łzom opadać. na moje ręce, na ramę łóżka, na rękaw mojej kurtki.


Elsa

Kris została by powstrzymać swojego ojca. Bałam się o nią. Dante wziął mnie za rękę. Ciągnął mnie za sobą.
- DANTE! Co robisz?- Zapytałam.
- Ratuję ci życie! - Powiedział i ruszył dalej. Przyśpieszył kroku. 
- Ale Dante! DANTE! DANTE STÓJ! - Krzyknęłam. Odwrócił się na chwilę.
- Co? - Jego głos był poważny i głęboki.
- Dlaczego znów musimy uciekać? Jakbyś tam został i jej pomógł.... jakbyście wy z Nero, tam byli i jej pomogli..... nie martwiłabym się tak! - Wykrzyczałam.
- Ale ja martwiłbym się o ciebie - Powiedział i znów ruszyliśmy. Stanęłam.
- Jack - Powiedziałam cicho - GDZIE JEST JACK! - Krzyknęłam.
- Elso, spokojnie... nie wolno ci się denerwować, wiesz o tym. Musisz zapanować nad uczuciami... - Mówił, ale nie słuchałam. Podłoga zaczęła pokrywać się grubą warstwą szronu. - Jack jest bezpieczny. Wyszedł przed przybyciem Variena. Na pewno, jest teraz w innym pomieszczeniu, a skoro Varien, wie o twojej obecności tutaj, musimy uciekać....
- NIE! Nie zostawię ich samych! - Krzyknęłam i odwróciłam się. Pobiegłam do Sfery Snów. Varien był nieprzytomny. Szłam za plamami krwi. Były świeże. Prowadziły do pokoju Jacka. Zapukałam.

- Kris... 


Ja wiem że ty tam jesteś!
Chcę się dowiedzieć co i jak...
Proszę cię, uspokój się,
Chcę tam z tobą być
Proszę o znak...
Chcę się dowiedzieć o co chodzi
Co się stało tam..
Wiem, nie chcesz tak dalej żyć..
Czy powiesz, mi co się działo? 

- Nie chcesz wiedzieć! - Krzyknęła przez drzwi. 
- Właśnie, że chcę! Kris! Jesteś moją jedyną przyjaciółką, najprawdopodobniej jedyną jaką będę miała w życiu, przez to, że nikt mnie nie widzi! Musimy pogadać! Chcę wiedzieć co się stało! Wszyscy chcemy! - Mówiłam. Starałam się ciągnąć. Usłyszałam czyjeś kroki.
- Co jest z Kris? - Zapytał Jackowym głosem.
- Nie wiem, Jack. Proszę, daj mi spokój. Chcę z nią pogadać w cztery oczy.... -Wtedy poczułam że coś trafia mnie w nogę i upadłam na ziemię.
- O STWÓRCO! - Kris wyszła z pokoju - CO JEJ ZROBIŁEŚ! CO TY JEJ DO JASNEJ CHOLERY ZROBIŁEŚ! - Krzyczała. Nie panowała nad sobą. 
- Nic jej nie zrobiłem. - Powiedział swoim normalnym głosem. To był Varien. Po raz pierwszy spojrzałam na jego twarz. Misterne rysy twarzy, jakby wyrzeźbione, umięśniony,idealnie proporcjonalny. Podsumowując - był po prostu przystojny! Wstałam. Ledwo trzymając się na nogach.
- Nie skrzywdzisz nikogo... - Powiedziałam słabym tonem. Podniosłam głowę. Postąpiłam krok do przodu. Kris patrzyła na mnie, jak na coś niemożliwego. Nie mogłam pozwolić Varienowi wygrać. Nie tym razem. Nie teraz, gdy byliśmy tak blisko wygranej. Coś napełniło mnie siłą. coś niemożliwego. Nie wiedziałam co, i nie chciałam wiedzieć. Chciałam tylko oderwać mu głowę.

Kris 

Elsa wstała. Nikt nigdy nie wstał, po demonicznym paraliżu, a tym bardziej, po demonicznym paraliżu mojego ojca. Nad nią pojawił się Anioł. Na jego twarzy, dostrzegłam znajome rysy. Była to piękna, szczupła, kobieca twarz. Przypominała mi kogoś, ale nie byłam pewna.
- Nie pozwolę ci już nikogo skrzywdzić - Powiedziała. Anioł poleciał w stronę ojca i uniósł go w powietrze, po czym nim rzucił o ścianę, i to dość potężnie. Elsa podeszła resztkami sił. Podniosła go do góry za szyję i spojrzała mu w oczy. - Jeżeli kiedykolwiek cię zobaczę, to ostrzegam, nie będzie litości... - Wysyczała przez żeby.Jej ręka zaczęła od spodu lśnić. Jej oczy błyszczały światłem słońca. Ojciec zaczął krzyczeć. Wtedy Elsa upadła na podłogę. Varien ciężko dysząc uciekł. Ledwo się trzymał. Podbiegłam do Elsy. Nie mogłam nic zrobić. Byłam sparaliżowana, czułam jak gaśnie.
- O CHOLERA! - Usłyszałam zza pleców głos Dantego - Co ona zrobiła?! - Krzyknął i usiadł przy Elsie. Ułożył ją sobie na rękach. - Co się stało? Kris! Powiedz mi, co się stało? - Wypytywał. Milczałam. Nie mogłam nic z siebie wydusić. - O nie... Ona nie oddycha! Nie wyczuwam pulsu! - Krzyknął z paniką w głosie. Wydałam z siebie zduszony jęk cierpienia. Zamknęłam oczy. Zaczęłam czuć coś mokrego pod powiekami. Łzy. To były łzy. Ukryłam twarz w dłonie. Łkałam.

Elsa

Nagle, pojawiła się ciemność. Nic nie było. Nic nie czułam, nic nie widziałam. Tylko ciemność. Wtedy, pojawiła się kobieta. Miała brązowe włosy do ramion, jasną skórę i równie jasną sukienkę. 
- Elsa, miło mi wreszcie cię poznać. - Powiedziała. Jej głos był bardzo przyjemny i ciepły - Chciałabym cię o coś poprosić...
- O co chodzi? - Zapytałam. Uśmiechnęła się.
- Znasz moją córkę, Kris? - Skinęłam głową. - A więc chciałabym żebyś przekazała jej wiadomość, możesz to zrobić? Jesteś moją nadzieją...
- Dobrze... Kris jest moją przyjaciółką... - Jąkałam się. 
- Kris, chciałabym cię przeprosić za wszystko co zaszło, za wszystko przez co nie masz życia, na jakie zasługujesz... Ale zrozum... ja i twój ojciec byliśmy młodzi, zbuntowani. Kochaliśmy się i podjęliśmy decyzję, nie dając wyboru tobie. Teraz na twoich barkach pozostają dalsze losy rodziny. Przepraszam cię, za to, że nie byłam matką, na jaką zasługujesz. Zasługujesz na szczęście, nie pozwól by twój ojciec to zniszczył. Pamiętaj, kocham cię córeczko... - Powiedziała. Uśmiechnęła się.
- To... To wszystko?? - Zapytałam.
- Tak. Naprawdę dziękuję za to, że się zgodziłaś...
- ALE KIM TY JESTEŚ?! - Zapytałam - Skąd masz dostęp do mojej głowy? Skąd znasz moje imię..
- Jestem twoim Aniołem - Powiedziała. - Obserwowałam cię, gdy dorastałaś, także w chwilach cierpienia. Bolało mnie to, że musiałam na to patrzeć, a nie mogłam nic zrobić. W pewnym sensie ty... przypominałaś mi Kris.... Nie wiem jak.. nie wiem w jaki sposób, ale tak było i nadal tak jest. Łączy was coś nie widocznego. - I wtedy urwał mi się film. 

Jack

Usłyszałem odgłosy walki. 
- O NIE! Elsa! - Krzyknąłem i wybiegłem na korytarz. Niestety przybiegłem za późno. Zastałem Elsę nieprzytomną, w ramionach Dantego. 
- CO SIĘ STAŁO? Co ona zrobiła?! - Słyszałem jego krzyk. Pełen cierpienia - NIE WYCZUWAM PULSU! - Upadłem. Czułem jak serce mi krwawi. Jak to? Czyli że to już koniec? kiedy ją odzyskałem... miałem ją stracić?
- JACK! - Zawołała mnie Kris - Nie chowaj się, wiem że tam jesteś! - Krzyknęła. Wstałem i podszedłem do Elsy. Starałem się zachować spokój, starałem się nie uronić ani jednej łzy.
- Elso.... - Wziąłem ją za rękę - Proszę... nie opuszczaj mnie... Nie opuszczaj... - łzy jednak poleciały. Wiem, jestem żałosnym frajerem o miękkim serduchu. To coś złego? -Elso.... - Łza pociekła po mojej twarzy i upadła na podłogę  Dokładnie słyszałem gdy się rozprysła na podłodze. Miałem nadzieję, że to sen i zaraz się obudzę... Nie no! To zdanie  brzmiało gejosko! Ale żeby było jasne - JESTEM HETERO! I jeszcze Homosapiens czy jakoś tak, nie wiem jak to się nazywa, ale na nasz to będzie "Człowiek rozumny" ale jestem debilem, więc mam prawo nie kumać jak się to pisze.
- To twoja wina! - Dante warknął na mnie - To przez ciebie! - Wstał, ja zaraz po nim.
-Ale co.. Jak...
- Nie udawaj idioty! - Popchnął mnie.
- Ale naprawdę nie wiem, co i jak! - Krzyknąłem.
- Elsa wróciła żeby cię znaleźć! Martwiła się o ciebie! A teraz - Wskazał na nią - Zobacz co się stało! TO TWOJA WINA! - Podniósł mnie za bluzę. - Jeżeli ona się zaraz nie obudzi, ostrzegam, że skończysz bez zębów  a twoja śliczna buźka straci na wyglądzie! - Wycedził przez zęby. Jeżeli myślał że mnie przestraszy, miał rację. Prawie się zlałem, Przełknąłem głośno ślinę.
- Dante, to nie wina Jacka, tylko moja - Powiedziała spokojnie Kris - Gdybym jej otworzyła, gdyby nie stała na korytarzu... Varien by jej nie dorwał! - Schowała twarz w dłoniach - Ona... ona uznała że to ona musi to zakończyć, że to ona musi nas obronić.... - Zaczęła płakać - To moja wina! Gdybym nie walczyła z Varienem, gdybym była mu posłuszna.....
- Prawdopodobnie w tej chwili byłbym martwy, a to i tak by nastąpiło, prędzej czy później - Powiedziałem, cały czas mówiąc sobie w duchu "TO TYLKO ZŁY SEN! OBUDŹ SIĘ!", lecz to nie nastąpiło. Czułem się jak w tanim dramacie, gdzie główny bohater zawsze dostaje po dupie. To traci dziewczynę, to ona ginie. PIEPRZYĆ TAKIE ŻYCIE! Podszedłem do okna. Uchyliłem je. Wyszedłem, Siedziałem na dachu. Był zimny, zimowy wieczór. następnym razem, zapamiętam żeby nie szaleć aż tak wieczorami.  Ukryłem twarz w dłoniach. Pozwoliłem sobie na łzy (ŻAL!)...

Nero

Kris gdzieś tuj. Kris gdzieś tu jest. KRIS MUSI ŻYĆ! 
Mówiłem sobie w duchu. Wtedy wbiegłem do sali, gdzie usłyszałem odgłosy walki. Kris klęczała, Dante walił pięściami w ścianę przeklinając pod nosem a Elsa leżała jak martwa.
- Kris... - Powiedziałem. Ona wstała. Płakała. łatwo to po niej poznać. Podbiegła do mnie i chwyciła się mojego płaszcza. Przytuliłem ją i przycisnąłem do siebie. Płakała. Jej łzy spływały na moje ramię. - NIe płacz.. dobrze już... dobrze... - Pocieszałem ją.
- Jesteście żałośni - Odezwał się Dante - Zajmujecie się sobą, gdy Elsa odchodzi do innego świata... to żałosne! - Krzyknął. Wtedy podbiegł do Elsy. Spojrzałem na białowłosą. Otwierała powoli oczy.
- Gdzie Kris...? - Zapytała ledwo przytomna. 

Jack

Siedziałem wpatrując się w księżyc.
- Dlaczego mi to robisz...? Najpierw, przenosisz mnie do Arendelle, pojawia się Elsa... A teraz? Teraz mi ją odbierzesz? Dopiero gdy ją odzyskałem? - Pytałem Pana Nocy. Na balkon wybiegła Kris.
-JACK! - Zawołała.
- Co?- Zapytałem od niechcenia.
- ELSA SIĘ BUDZI! - Krzyknęła i wróciła do środka. Poleciałem do pokoju, nie wierząc że to prawda. Elsa tam leżała, głową opierając się o kolana Dantego. 
- KRIS! - Próbowała wstać.
- Nie... Elsa... musisz się oszczędzać... Nic nie mów... - Pouczał ją brunet. 
- ALE DANTE! Mam dla niej wiadomość! - Odwróciła głowę w stronę Kris - Kris, twoja mama ze mną rozmawiała. Powiedziała że to przez nią jesteś tym kim jesteś. Że to przez nią tak cierpisz... Żebyś się nie obwiniała, to nie twoja wina - Tłumaczyła. Jej głos się łamał. Była słaba - Jestem jakaś... zmęczona.... - Zamknęła oczy. Podbiegłem do niej
- Musimy znaleźć jakieś miejsce gdzie Elsa będzie mogła spokojnie wrócić do siebie..-Powiedziałem.
- Ja znam takie miejsce! Dajcie mi minutkę - Kris zaczęła grzebać w swoich papierach i robić portal. Nie wiedziałem co zamierza, ale jeżeli to miałoby uratować życie Elsy, jestem gotów na wszystko.

CDN

wtorek, 13 stycznia 2015

Od autorki - LBA

Cześć! Dziś mam dla was MEGA WAŻNĄ WIADOMOŚĆ! Ten blog został nominowany do LBA (Liebster Blog Awards) Co to jest? Jest to "nagroda" otrzymywana od innego blogera, bądź blogerki za dobrze wykonaną robotę i uznanie w pracy. Każda osoba nominująca kogoś musi dać tej osobie o tym znać np. w komie. Zadaje ci 11 pytań na które musisz odpowiedzieć, ty nominujesz 11 blogów, no i zadajesz im 11 pytań. Proste? PROSTE! Niestety niemożna nominować bloga który ciebie nominował (a ja miałam na to wieelką ochotę ) Dziękuję za nominację i za to że jesteście! 


Odpowiedzi na pytania:


Zuzia Majonez zapytała: 


 1) Co dla was w życiu jest najważniejsze?
2)Co jest waszym celem, co chcecie uczynić dla świata.
3) W przyszłości widzicie się jako...
4) Najtrudniejszy okres w waszym życiu, co się stało że upadliscie

5) Motywacją w życiu jest dla was...


1) Dla mnie najważniejsza jest wolność i przyjaciele.
2) No cóż... chcę zmienić literaturę piękną. Żeby lektury nie były aż tak nudno, ponieważ każą nam czytać jakieś stare książki, pisane w języku w którym raczej nikt już nie mówi a przynajmniej prawie nikt. Jakbyśmy my nie mogli sobie lektur wybierać!
3) Pisarkę i dziennikarkę gdyż kocham pisać i jestem w tym chyba dobra (chociaż nie wiem do końca)
4) No cóż... w V klasie. Do klasy doszła nowa dziewczyna i moje "przyjaciółki" już ją pokochały. Z początku też ją lubiłam dopóki nie odkryłam kim jest. Później moja najlepsza przyjaciółka mnie odrzuciła jak śmiecia i dziewczyny przestały mnie akceptować. Wtedy przestałam być Asią - mega kujonką, ale stałam się tym kim teraz jestem. Czytajcie - artystką. Wtedy zaczęłam wyrażać siebie poprzez muzykę, książki, piosenki, wiersze! Ze smutku napisałam piosenkę, przy której jak teraz ją czytam to płaczę. A ja prawie nigdy nie płaczę, za dużo łez wylałam w tamtym roku i więcej się to już nie powtórzy.
5) To że chociaż przeszłość była bolesna, teraz przy mnie są ludzie tacy jak wy, którzy mnie wspierają, i doceniają to co robię, a nie krytykują to kim jestem. 


Teraz odpowiem na pytania które zadała mi Carmelowa Karola :


1.Dlaczego zaczęłaś/eś pisać bloga?

2.Podaj 5 ulubionych filmów.
3.Jaką postać, ze swojego opowiadania lubisz najbardziej?
4.Którym żywiołem chciałbyś/chciałabyś być?
5.Ulubiona postać z Frozen?:3
6.Ulubiona postać z Strażnicy Marzeń?:3
7.Czy ktoś z Twoich znajomych, czyta Twojego bloga?
8.Ile masz lat?:3
9.Ulubiona książka?
10.Jaki wybrałabyś/wybrałbyś inny parring poza Jelsą?
11.Możesz zostać postacią z swojego opowiadania, kto to by był?


1. Z początku - z nudów. Nie miałam co robić, ale to mi się naprawdę wkręciło! Teraz nie mogę spędzić dnia bez napisania przynajmniej kilku zdań do postu. No i poza tym, potrzebowałam czegoś, gdzie bym mogła zamieszczać uczucia, to czego nie mogłam wykrzyczeć, zapisywałam na blogu. Pewnie stąd się wzięła postać Kris.
2. Droga bez powrotu, REPO! The genetic opera, Sekta, Venom, Dziewczyna w czerwonej pelerynce.
3. Pewnie myślicie że najbardziej lubię Elsę albo Jacka.... Ale tak naprawdę najbardziej lubię Kris. Jestem naprawdę dumna ze stworzenia tej postaci, kogoś kto by łączył dobro ze złem. Ona tak naprawdę nie jest ani złą postacią, ani dobrą. Po prostu, jest bo jest, taki los przyniosło jej życie, sama go nie wybierała.
4. Lodem albo ogniem xD Wiem, jestem pełna sprzeczności.
5. Elsa i Olafek :D
6. No jasne że Jack!
7. Tak, koleżanka z klasy. Chociaż przeczytała tylko początek i ona jest jedną z nielicznych dziewczyn z którymi mogę rozmawiać.
10. hmm Mericcup, Kristianna, tylko takie, są w miarę zrównoważone. Bo słyszałam o Hijack (Czkawka i Jack) miałam ochotę wyrzucić kompa przez okno.
11. Kris. Mamy wspólne cechy, i - ludzie! Ona jest nieśmiertelna! Ile książek zdołałabym przeczytać!

1.Co jest twoją weną?

2.Znasz chłopaka, który interesowałby się Jelsą? 

3.Dlaczego założyłaś bloga o tej tematyce?

4.Twoje pierwsze wrażenie o Jelsie?

5.Kiedy najczęściej piszesz opowiadanie na 
bloga?

6.Czytasz inne blogi o podobnej tematyce?

7.Co jest dla ciebie najtrudniejsze w  pisaniu 
bloga?

8.Styl muzyki której słuchach?

9.Ulubiony zespół muzyczny?

10.Ulubione zwierzę?

11.Ulubiona książka?



1. Moja wena? Bierze się dosłownie znikąd! 

Piszę bo piszę. Nawet nie wiem skąd się wziął 

dany pomysł. Po prostu, wena pojawia się 

znienacka. Może się pojawić w szkole, w domu,

 przy komputerze czy gdziekolwiek indziej. 

Zazwyczaj po prostu zaczynam myśleć jak 

dany bohater, na przykład jak Jack czy Elsa, 

czy nawet Kris. Wtedy wszystko się pisze

 łatwiej i jest przy tym duzo śmiechu. No i 

sporo musze się hamować, żeby nie było zbyt 

agresywnie i krwawo xD 


2. Nie, ale jeżeli spotkam - wyjdę za niego na

 miejscu! xD 


3. Nie wiem dlaczego zaczęłam pisać tego 

bloga... może opisuję na nim historię miłosną 

która sama chciałabym przeżyć? xD A tak na 

powaznie, to nie wiem. Pisze na nim co mi się

 żywnie podoba, i to jest tutaj fajne. Ludzi nie 

obchodzi tutaj kim jestem czy... jak wyglądam. Chodzi im tylko o moje opowiadania, o treść 

bloga. 

4. Pierwsze wrażenie? "K***A KIM JEST 

JACK FROST?!" to było 2 miesiące temu, i 

dopiero wtedy zaczęłam mieć fazę na Jacka i 

Elsę. Obejrzałam z 10 razy Strażników Marzeń

 i szczerze to pokochałam! Krainę Lodu z 20 :) 


5. Pisze o każdej porze dnia i nocy, kiedy tylko

 mogę. Myślę sobie wtedy "NIE MOGĘ 

NIKOGO ZAWIEŚĆ!" i staram się napisać jak 

najpiękniejszy, najlepszy rozdział jaki 

potrafię, 

ale nie wiem czy wychodzi.


6. Czytam wiele blogów o Jelsie. Niestety nie

 wszystkie nominowałam, ale gdybym mogła, 

nominowałabym wszystkie!


7. Najtrudniejsze jest dla mnie to że jest 

możliwość tego że się komuś nie spodoba. Co 

prawda, gdy pisze nie istnieje nic poza mną i 

blogiem i tym co jest w mojej głowie, ale gdy 

już wstawiam posta.... rodzi się niepewność. No

 wiecie pytania typu "Czy im się spodoba? A

 może po tym pojadą?" więc u mnie 

najtrudniejsze jest wyczekiwanie na pierwsze 

komentarze. 


8. Słucham metalu, rocka i punku i ogółem 

ciężkich muzyczek (wiem, przerażające)


9. COmbichrist, Amaranthe, Imagine Dragons,

 Hunter i The Bill 


10. Pies i Kot 


11. Calutka seria Darów Anioła, Trylogia Julii,

 Trylogia Trylle, i Hoppelos <3 


Nominuję blogi:


http://marzenia2.blogspot.com/


http://jelsa-kristanna.blogspot.com/

http://jelsa-zp.blogspot.com/


http://d-dw-h.blogspot.com/


http://jack-and-elsa-love.blogspot.com/


http://jelsa-jackandelsa.blogspot.com/


http://jack-i-elsa.blogspot.com/


http://elsaijackfrost.blogspot.com/


http://jackxelsa.blogspot.com/


http://cold-luv.blogspot.com/


http://believeinjelsa.blogspot.com/


Moje pytania :
1. Czy ktoś wie o waszych blogach?
2. Z którego rozdziału jesteście najbardziej dumni?
3. Dlaczego zaczęliście pisać?
4. Dlaczego właśnie piszecie o Jelsie? Dlaczego nie o jakiejkolwiek parze?
5. Ulubiona postać z bloga?
6. Lubicie czytać? Którą książkę lubicie najbardziej?
7. Czekacie na film z Jelsą? Staracie się coś zrobić żeby powstał?
8. Chcielibyście żeby powstał film na podstawie waszych blogów? jakbyście go zatytułowali?
9. Ulubiony zespół?
10. Czy jesteście dumni z tego, że piszecie?
11. Jakie jeszcze inne pary shippujecie? 


Jeszcze raz, bardzo dziękuję za nominację! Uwielbiam was! ( 1800 coś wejść! Aaaa!! ) 



sobota, 3 stycznia 2015

Część 2 Rozdział 2

Część 2 Rozdział 2 "Demony Tez płaczą"

Elsa

- Chwila! Chwila! - Krzyknęła Kris gdy opowiadałam jej o życiu w Arendelle. O Annie, o zamku, O Kristoffie, Svenie Olafie i o tym idiocie Hansie. - Chcesz powiedzieć, że jesteś królową Jakiegoś magicznego czegoś i masz magiczne moce, tworzenia zimy, lodu śniegu i takich innych? - Przytaknęłam - A Potrafisz zrobić żywego bałwana? - Zapytała. Zaśmiałam się.
- Olaf jest bałwanem. Zrobiłam go uciekając z Zamku, po tym jak ujawniłam swoją moc ale teraz.... teraz jestem martwa -powiedziałam.
- Nie jesteś martwa. - Wyjaśniła - Twoje ciało nadal żyje, odbiera rzeczywistość, ale żyjesz w innym wymiarze niż ten, w którym żyją przeciętni ludzie. Co prawda stąpasz po tej samej ziemi co my, oddychasz tym samym powietrzem, ale oni nie widzą cię, ponieważ ich mózg nie działa na tyle sprawnie żeby przejść do innego wymiaru, tego, w którym ty żyjesz - Wyjaśniła, ale ja nadal nic nie rozumiałam.
- To dlaczego ty... mnie widzisz? - Zapytałam.
- Bo ja nie jestem z tego świata - Prychnęła - Jestem z Fire Panic - Powiedziała z uśmiechem - Ale ojciec zniszczył ten świat, szukając mojej mamy - Mruknęła pod nosem. - I teraz niszczy kolejne, zawsze się przeprowadzamy, przez jego uczuciowe upośledzenie - Walnęła. - I obsesję na punkcie mojej mamy. - Podciągnęła kolana pod brodę - Tak właściwie, w poszukiwaniu szczęśliwej rodziny, sprawił że cała rodzina cierpi, i nic nie da z tym zrobić. Nawet o tym zapomnieć, ani wyłączyć tego co się czuje - Wzruszyła ramionami. W sercu nadal mnie bolało, po tym ataku. Przeczuwam że coś się dzieje w Arendelle, I to coś nie jest dobre.
- Kris... - Zaczęłam - Skoro się tak często przeprowadzacie jak mówisz.. tak się poruszacie między światami.... czy to znaczy...- Spojrzała się na mnie - Czy to znaczy że macie jakieś przejście? Prywatny portal? - Zapytałam. Prychnęła.
- Prawie. Prawie - wyciągnęła z tuby rulon papieru i jakiś sprej z kieszeni. Rozłożyła papier. Były w nim wycięte jakieś wzory, chyba runy. - Okey... to jest portal do Arendelle... - Powiedziała rozkładając papier i wyrównując rogi - I teraz zrobimy tak.... - Mruknęła pod nosem. Wtedy chłopacy weszli do pałacu. Trzymali w rękach jakieś zioła czy coś.
- ELSA! - Krzyknął Dante - Już dobrze? nic się nie stało? Nadal cię boli?- Wypytywał. Jego brązowe oczy lśniły.
- Nie martw się Dante - Zapewniałam - Nic mi nie jest. - Wstałam i podeszłam do Kris. - I? jak ci idzie? - Zapytałam. Ona precyzyjnie pokrywała wzory substancją z puszki.
- Szłoby lepiej, gdybyście się zamknęli - Warknęła. Rozumiałam ją, sama nienawidzę, jak ktoś mi przeszkadza w czasie roboty.
- Chwila... co wy wyprawiacie? CO? - Zaczął krzyczeć Nero.
- Robimy portal do Arendelle żeby Elsa mogła spotkać się z siostrą - Powiedziała Kris obojętnie. Wstała - Już. Gotowe. - Odwróciła się w moją stronę - Teraz stajesz tutaj, najlepiej się nie ruszając, wtedy możesz wyjść do Arendelle z tylko jedną nogą - Spojrzałam na nią. Prychnęła - Nie martw się, będę tam z tobą. - Spojrzała na Dantego i Nero - A wy? moje drogie wyrzutki społeczeństwa? Też idziecie?
- No cóż... nie mam innych planów życiowych.. ale jeżeli moje życie się skończy przez jedną głupia wycieczkę, do tego przeklętego miejsca, to ostrzegam, wyrwę ci nogi i ręce, przeżyję, a potem wyrzygam na twoje żałosne ścierwo! - Zagroził jej Dante. Przeraził mnie. Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym, ale na Kris to nie zrobiło żadnego wrażenia. Ona tylko się uśmiechała, a jej oczy były puste. Stanęliśmy w portalu. To było jakieś takie... dziwne. Nigdy nie przechodziłam tak przez portal. Dostałam zawrotów głowy. Wtedy poczułam że ktoś podtrzymuje mnie za ramiona. To był Dante.
- Nie chcę żeby cokolwiek ci się stało. - Powiedział z powagą. Jego oczy... ciemne, brązowe oczy wpatrywały się we mnie. - Wszystko dobrze? - NIe brzmiało to na pytanie retoryczne. A nie dał?Wpatrywał się we mnie tymi swoimi zniewalającymi oczami.
- Nic mi nie jest - Powiedziałam. Odwróciłam głowę. Wtedy zobaczyłam. Arendelle zamienione zostało w popiół. Jedyne co pozostało, to księżyc i gwiazdy. Łzy napłynęły mi do oczu.
- A oto i twoje Arendelle - Powiedziała Kris.
- Co... Ale jak? Co się z nim stało? - Wypytywałam.
- Strzelając... Powódź, pożar, pożar w powodzi, albo mój ojciec - Powiedziała.
- Twój ojciec? Twój ojciec to zrobił?
- Już mówiłam, on jest despotą zdolnym do wszystkiego. Najwyraźniej chciał mnie zmusić do powrotu do domu i odgrywania idealnej córeczki - Wzruszyła ramionami.
- Jak on to zrobił.? - Zapytałam ledwo oddychając. Wzruszyła ramionami - KRIS! Pytam się ciebie po ludzku jak on to zrobił, a ty jak zwykle wzruszyłaś ramionami! Co ty z tym masz? - Wzruszyła ramionami, chyba tylko po to, żeby mnie wkurzyć. Warknęłam. Zamknęłam oczy by powstrzymać upływ łez. Zacisnęłam ręce w pięści - Anna - Powiedziałam - Anna musi gdzieś tu być. Muszę ją znaleźć - Jedna łza upadła na ziemię i rozprysła się na miliardy małych kropelek.
- Wiesz ze nie dasz rady - Powiedziała Kris z żalem w głosie.
- Naprawdę? nie ma jakiegoś sposobu? jakiegoś zaklęcia wykrywającego życie?- Zapytałam.
- No cóż.... Jest ale tutaj by nie zadziałało.. to miejsce jest martwe.. powietrze przesiąknięte śmiercią.... - Powiedziała.
- CO? Ale.. Jak to wyczuwasz? - Zapytałam.
- Demoniczne geny... Demony wyczuwają śmierć i życie. Ojciec mnie tego nauczył. Dzięki temu wiem czy ktoś jest w pobliżu - Powiedziała obojętnie.
- A.... mogłabyś wyczuć Annę? - Zapytałam. Skrzywiła się - Proszę Kris! Proszę! Jesteś moją nadzieją! Proszę - Błagałam
- A niech ci będzie. Ale niczego nie obiecuję, jeżeli nie znajdziemy Anny, miej pretensję do samej siebie - Powiedziała po czym zamknęła oczy. - Jak już mówiłam nic nie ma -Powiedziała - Ale... kilkanaście metrów stąd jest jakieś życie. NIe mam pewności czy to Anna, ale warto sprawdzić - Dodała po chwili. Poczułam nagły przypływ radości i odwagi.
- Gdzie? - Zapytałam - W która stronę? - Podeszłam do niej.
- Na wschód. Ale tych aur jest więcej niż jedna. Z czego jedna osoba jest nie przytomna.... - Otworzyła oczy - Wiem już gdzie iść - Pobiegła na wschód. W stronę piekarni.
- Jesteś pewna że dobrze idziemy? - Chciałam się upewnić.
- Tak szczerze? To nie. Ale instynkt mi mówi że tam, a on mnie nigdy nie zawodzi - Przyśpieszyła.

Anna


- Hans! Hans! Gdzie mnie prowadzisz? - Wypytywałam. On tylko szedł i milczał. Zatrzymał się - CO robisz? Gdzie teraz?
- Anno, proszę, mogłabyś się na chwilę przymknąć? Przeszkadza mi to twoje ciągłe trajkotanie - Powiedział z powagą. Sprawdził ziemię. Nie kumałam go. Książę, i takie rzeczy robi? Dziwne - Dobrze.. nikogo tu nie było już od pięciu godzin więc jesteśmy tutaj bezpieczni. - Powiedział po czym wyjął zza skały jakiś plecak. - Jesteś głodna? - Zapytał z przymusu.
- A co masz?
- Chleb.. mięso... wszystko co ważne żeby przetrwać - Wzruszył ramionami.
- Zaraz.... od kiedy tu siedzisz? - Powtórzył gest. Jego rozczochrane włosy bezwładnie opadały na oczy. Nawet ich nie odgarniał, podsumowując miał gdzieś jak wygląda.
- No tak jakoś.. z rok? Co jakiś czas wychodziłem uzupełnić zapasy... - Wskazał na Kristoffa - A on często mdleje?
- Rzadko... własnie to mnie zdziwiło - Przykucnęłam przy nieprzytomnym Kristoffie. Hans wyjął z plecaka jakiś tonik.
- To jest coś co go natychmiast postawi na nogi - Spojrzałam na niego podejrzliwie - Nie martw się - Zaśmiał się - To nie jest trucizna - Powiedział z delikatnym uśmiechem - Gdyby mi nie zależało na tym, żebyście żyli, już dawno by was tu nie było. - Wyjął bułkę i przekroił ją na dwie połowy scyzorykiem. Podał mi jedną - Głodna? - Niepewnie wzięłam pieczywo i ugryzłam kawałek. Było świeże. - Chcesz jakiegoś mięsa do tego? mam wędzony schab.... nie pytaj skąd.. szynkę... kiełbasę suszoną.... no to co chcesz? - Zapytał.
- ymm... szynkę - Pogrzebał trochę w plecaku i ukroił mi idealnie równy plaster szynki. Przyjrzałam się fiolce. Jej zawartość była fioletowa - A co mam z tym zrobić? - Spytałam.
- A więc.. - Podniósł głowę Kristoffa - Przykładasz mu to tak mniej więcej centymetr od nosa.. i odkręcasz - Powiedział. Zrobiłam co kazał. Kristoff po chwili się obudził. Przytuliłam go. - O Boże! Kristoff! Już się o ciebie martwiłam - Odwróciłam się w stronę Hansa. Uśmiechał się. Coś czułam że się zmienił.
- Chwila... Co ten patafian tu robi? - Zapytał Kristoff. Był poddenerwowany.
- Uratował nam życie - Mój głos był spokojny. Hans się śmiał.
- Że co? - Jego ton był piskilwy.
- Hans.. moglibyśmy pogadać z Kristoffem... sam na sam? - Zapytałam. Skinął głowa i poszedł w dal.

Kris


Czułam że jednak jest jeszcze nadzieja. Im bliżej byłam miejsca pobytu Anny tym mocniej czułam zapach jej życia. Tym bardziej wierzyłam, że ona żyje, że Elsa jednak nie jest sama.
Ale zawsze jak widziałam to, jak mój ojciec zniszczył Arendelle, serce mi krwawiło. Wyrżnął tyle ludzi, miał tyle krwi na rękach.... A on to lubi. To sprawia mu przyjemność, widzieć jak inni cierpią. Widzieć jak ja cierpię.
- Kris..... - Nero pojawił się u mego boku.
- O co chodzi? - Zapytałam.
- Wiesz o co chodzi - Spojrzałam na niego -Chodzi o to, co do ciebie czuję - Powiedział. Zatrzymałam się.
- KRIS! Co się stało? Dlaczego się zatrzymałaś? - Elsa wpadła w panikę.
- Nie martw się. Anna jest tam - Wskazałam na piekarnię - Tam jest przejście. Dacie sobie radę? - Zapytałam ich żeby się upewnić.
- Jasne - Powiedział Dante i pociągnął za sobą Elsę.
- Nero... - Powiedziałam.
- Co? Nie mów że zerwałaś z Dexterem tylko żeby dokopać swojemu ojcu! - W oczach Nero błysnęła nadzieja.
- Nie - Zaprzeczyłam - Oczywiście że nie. Ale wiesz.... nie chcę żeby cokolwiek ci zrobił. Widzisz co zrobił Arendelle! Boję się... że może zrobić ci coś złego.... - Zaczęłam. Nero ujął moją twarz w dłonie i mnie pocałował.
- Kris.. Twój ojciec nic mi nie zrobi... twoja obecność napełnia mnie siłą.... - Oparliśmy nasze czoła o siebie i patrzyliśmy sobie w oczy - Kocham cię, Kris. - Powiedział cicho. Uśmiechnęłam się.

Elsa

- Dante - Próbowałam zacząć rozmowę.
- Tak?
- Czy kiedykolwiek jesteś... smutny. No wiesz...... czy kiedykolwiek płakałeś? Cierpiałeś? - Zapytałam.
- Tak szczerze... to nie. Jestem demonem, To chyba jasne, że nie płacze, i nie czuję, nic.
- Demony też płaczą - Powiedziałam. Spojrzał na mnie. Uśmiechnął się pod nosem.
- Słyszysz w ogóle co mówisz? - Zapytał retorycznie.
- Jeżeli chcesz wiedzieć słuch mam dobry, a ty powinieneś w końcu nauczyć się okazywać uczucia, a nie zgrywać twardziela - Powiedziałam.
- Chcesz żebym okazywał uczucia? - Przytaknęłam. Prychnął - Naprawdę? - Skinęłam głową - Prawda jest taka, ze strasznie mi się podobasz! Próbowałem się pohamować, bo widziałem że ty i Jack coś do siebie czujecie! Ale prawda jest taka, że to jest już silniejsze ode mnie! - Krzyknął - Prawda, znamy się tylko jeden dzień, ale jak z tobą rozmawiam.. mam ochotę cię zabić - Powiedział a wściekłość w jego oczach lśniła. Zdziwiłam się.
- Oł.... - Zdołałam tyle z siebie wykrztusić. - Ty.. naprawdę myślisz że kocham Jacka? - Zapytałam.
- To gołym okiem widać. To jak na ciebie patrzy i w ogóle.... - Przeczesał włosy palcami.
- To cię zaskoczę, nic mnie nie łączy z Jackiem. Za to raczej ciebie i Kris - Prychnął.
- Ja? Ja i Kris? - Zaczął się śmiać. Skinęłam głową. Zrozumiał że mówię poważnie - Aaaa na serio? Powiem ci tak, kiedyś w dzieciństwie Kris na mnie leciała - Mówił swobodnie - Ale... no cóż.. gdy mieliśmy po szesnaście lat..... to znaczy.. ja miałem siedemnaście, ona szesnaście.. ona mi powiedziała że.... mnie kocha - Jego głos spoważniał. Był pełen napięcia - A ja jej powiedziałem że ja ją kocham, ale jak młodszą siostrę... i ona wtedy.... no cóż. Straciła wiarę w dobro - Wydusił w końcu - Po prostu, powiedziałem jej, że jest dla mnie jak siostra, a ona.... po prostu, Nero i Dexter się o nią kłócili, a mnie tak szczerze nie interesowała. Wolę kogo szczerego, pewnego siebie - Spojrzał mi w oczy. Znieruchomiałam - Jak ty - Świat mi się zawala.  Serce mi bije tysiące razy.. aż w końcu, staje.
- Dante.... - Zaczęłam. Co prawda, zależało mi na Jacku, ale nie tak bardzo jak kiedyś. A teraz.... jeszcze mam uraz pourazowy, po tym, jak Jack mnie zawiódł. - Nie zrozum mnie źle ale... ja jeszcze cierpię po tym, jak Jack złamał mi serce...
- Nadal go kochasz - Stwierdził, błędnie z resztą.
- CO? Nie! - Zaprzeczyłam - Nie! Nie! Nie! To nie tak - Łzy mi napłynęły do oczy - Chodzi o to że...... Jack.. jack to już przeszłość! Złamał mi serce, nie chcę więcej o tym rozmawiać! - Krzyknęłam.
- CO się tutaj dzieje? - Wrzasnęła Kris podchodząc do nas. U jej boku Nero. Trzymali się za ręce.
- Raczej co się działo z wami? - Zapytał Dante.
- no cóż...... - Nero spojrzał na niego z wyższością. - Nie twoja sprawa - Uśmiechnął się promiennie do Kris. Wchodząc do piekarni dałam Dantemu kuksańca.
- Widziałeś to?- Szepnęłam do niego wskazując na Kris i Nero, idących przed nami.
- To że są nie rozłączni? Już dawno - Wzruszył ramionami. Walnęłam go.
- NIE! - Powiedziałam - Widziałeś jak na nią patrzył? - Zapytałam. Po chwili przypomniało mi się, jak Jack patrzył na mnie - Jack patrzył  na mnie tak samo - Powiedziałam żałośnie. Dante przygarnął mnie ramieniem.
- Nie martw się. Ja też tak na ciebie patrzę - Spojrzałam na niego. Starał się omijać mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się. Czy on sobie żarty stroi. - Jak ja dawno z nikim nie byłem szczery - Westchnął.
Zaczęłam się śmiać. Wtedy, zobaczyłam księżyc. Przyglądałam mu się przez okno.  Ale nie był taki sam jak kiedyś. Był czerwony, tak jakby... przesiąkła go krew, ofiar, na których śmierć musiał spoglądać.
- To moja wina -Powiedziałam po chwili spoglądając na martwe ciała. Widziałam nóż wbity w jego już dawno nieżyjące serce. Upadłam. To był doradca. Zaczęłam płakać.
- Elso co jest? - Zapytał mnie Dante.
- Nie martwcie się mną. W tej chwili potrzebuję samotności. Idźcie, znajdźcie Annę. Sprowadźcie ją tu. Ja musze chwile pobyć sama. Wszystko przemyśleć - Jedna łza, druga, spływały mi po policzkach i kapały na podłogę. Kap. Kap. Kap. Szło im to z taką łatwością, z taką niebywałą łatwością... chciałabym żeby moje życie było takie łatwe. Żeby skończyło się tym, że rozprysnę sie na miliardy małych kropelek, które być  może, przyniosą lepsze jutro.  Dante przy mnie kucnął - Dante! Idź! Nie musisz tu by - Położył mi rękę na ramieniu.
- Wiem.. Ale nie chcę, żebyś cierpiała samotnie - Powiedział kojącym tonem. Gładził mnie po ręce. Zwrócił moją twarz ku sobie - Wiedz, że ja nigdy cię nie zawiodę. Zawsze tu będę, gdy będziesz mnie potrzebować. - Przytuliłam się do niego.. Moje łzy spokojnie spływały na jego tors, co mu nie przeszkadzało.

- Srebrne gwiazdy w mojej czarnej nocy


Zimne jak lód, lecz piękne


Spacerując przez rozbite cienie


Rzeka życia cała jest wypełniona grzechami


Woda którą piję jest krwią na moich dłoniach


Nikt nie widzi jak płonę


Nikt nie czuje tego cierpienia


Przybądź i zakosztuj tej czarnej trucizny - nigdy nie dostaniesz tego serca


I wybacz moim obsesjom - rozdziera mnie coś


Od środka

Srebrne gwiazdy w mojej czarnej nocy


Zimne jak lód, lecz piękne


Spacerując przez rozbite cienie


Rzeka życia cała jest wypełniona grzechami


Woda którą piję jest krwią na moich dłoniach


Oczekując na moje potępienie - twój oskarżyciel jest tutaj


W własnym oskarżeniu - nie możesz uciec od siebie


Oh w tych kłamstwach żyjemy zupełnie sami


Więc przyjdź i rzuć kamień


Srebrne gwiazdy w mojej czarnej nocy


Zimne jak lód,lecz piękne


Spacerując przez rozbite cienie


Rzeka życia cała jest wypełniona grzechami


Woda którą piję jest krwią na moich dłoniach



Módl się do bogów których sprzedałam 

w tej grze o życie i pozwoliłam umrzeć


Módl się za moją duszę na tym świecie, 

aby zbawić mnie z moich grzechów


Módl się...


Wszystko, co było i wszystko co widzę teraz


To tylko duch co nazwałam ...


Srebrne gwiazdy w mojej czarnej nocy


Zimne jak lód,lecz piękne


Spacerując przez rozbite cienie


Rzeka życia jest cała wypełniona grzechami


Woda którą piję jest krwią na moich dłoniach - Zaśpiewałam do księżyca. 

- Masz piękny głos - Powiedział. Jack nigdy mi tego nie mówił. Tak właściwie... to mało z nim rozmawiałam. MOŻE to co mi się wydawało miłością to było tylko to że spodobał mi się, i to było połączone z bardzo głęboką sympatią? 
-Dziękuję  - Starałam się zatuszować emocje. Otarłam łzy. - To jak? Idziemy? - Zapytałam.


Anna 

- No i co? Mam mu tak teraz zaufać? - Zapytał Kristoff z pretensją.
- HANS URATOWAŁ NAM ŻYCIE! MÓGŁBYŚ TO USZANOWAĆ? -Wrzasnęłam. 
- Posłuchaj, wiem że nas uratował, ale to nie znaczy, że się zmienił! Może to po prostu część jego planu, dorwania się do korny Arendelle! -Wrzasnął. W dali usłyszałam odgłosy walki.
- O nie.... - Powiedziałam - Musieli nas znaleźć! - Krzyknęłam i pobiegłam tam gdzie walczyli. Zobaczyłam tam ciemnowłosą dziewczynę w czarnej bluzie z kapturem. dżinsach i najzwyklejszych trampkach. Z początku nie za bardzo wiedziałam jak je nazwać, ale później się dowiedziałam, jak i co.
- Ty jesteś Anna? - Zapytał jasnowłosy chłopak, w czarnym płaszczu i czerwonej bluzie pod nim.
- Taak - Powiedziałam z zastanowieniem.
- Elsa cię szuka - Powiedział przyciskając twarz Hansa do ścianki tunelu.
- Elsa? To.... to ona żyje? -Spytałam.
- Żyje, ale jest niewidzialna dla tych, którzy w nią nie wierzą - Podsumowała dziewczyna. Jej ton był jakiś dziwnie spokojny. - Idziesz z nami? Elsa czeka w piekarni - Powiedziała.
- Ja? - Byłam zdziwiona - Jak mogłabym nie pójść?! - Ucieszyłam się. myślałam że nigdy więcej już nie zobaczę Elsy.
- To jak? Idziesz? - Zapytała wskazując kciukiem teren za sobą.
- Idę - Powiedziałam i sprawnie wyminęłam Hansa - Dzięki za wszystko - Szepnęłam mu na pożegnanie. Szliśmy tunelami. Mało ładnymi. Wśród nas panowała cisza. - A więc Elsa... chce mnie widzieć tak? - Przerwałam panującą ciszę.
- Tak. Chce cię widzieć. Ale czy ty ją zobaczysz... to zalezy od ciebie - Wzruszyła ramionami dziewczyna.
- Chwila! Ale jak... zależy? To znaczy że jej nie zobaczę? - Mój głos był wysoki, wręcz piskliwy.
- Tego nie powiedziałam. A teraz idź a nie gadasz - Ona nawet na mnie nie patrzyła. Przyśpieszyła kroku.

Jack

- JACK! Ale jak to możliwe? Znalazłeś Elsę, i co? Nie przyprowadziłeś jej do nas? - North był zdenerwowany. Skinąłem głową. 
- Normalnie - Powiedziałem.
- Nie ma takiej odpowiedzi - Warknął - Nie rozumiesz? Zło jest coraz bliżej, możliwe że ten koles już ją dopadł, a ty nawet nie wiesz co zrobić? - Zapytał.
- Emmm Tak.... tak to bardzo prawdopodobne, gdyż iż ponieważ, już nie jesteśmy parą, od daaawna. Więc po co mam się nią przejmować do przesady? Ona ma te swoje... zamki... czary... zasady.. kiedy ja wolę się bawić - Wzruszyłem ramionami.  
- Nie no! Dobijasz mnie- Westchnął.  
- Ja? Ja cię dobijam? Chyba raczej Elsa, bo ona teraz zadaje się z jakimś gachem, tylko dlatego bo już jest wolna! - Byłem zdenerwowany. 
- Nadal. Ją. Lubisz - Powiedział . - Ja ją tutaj przyprowadzę - Powiedział. - Piasek! Zając! Idziemy po Elsę! - Zawołał ich. Po chwili już zniknęli. Ja spojrzałem w lustro. 
- Jestem żałosny - Powiedziałem patrząc z pogardą na swoje odbicie - To co robię jest żałosne - Warknąłem sam do siebie. Zbiłem lustro. W moich oczach pojawiły się łzy. "Nigdy nie trać nadziei" przypomniały mi się słowa ojca. Nie poddam się, nie dam za wygraną.  Poszedłem do swojego pokoju. To jedyne miejsce gdzie mogę się wyciszyć, uspokoić. Uznałem że North i reszta świetnie dadzą sobie radę z opanowaniem Elsy. Namówią ją, byłem tego pewien.

Elsa

Siedziałam. Wpatrywałam się w swoje ręce. U mego boku Dante, przyglądał mi się.
- Dlaczego jesteś smutna? - Zapytał - Niedługo zobaczysz swoją siostrę... wszystko się ułoży - Starał się mnie pocieszyć.
- Moje życie się nigdy nie ułoży. Ono jest jeden wielki bajzel, którego nie da się posprzątać - Powiedziałam pod nosem. Wtedy w przejściu pojawiła się Anna.
- Elsa? - Uśmiechnęła się na mój widok.
- Anna! - Wstałam i pobiegłam ją przytulić. - Nawet nie wiesz jak się martwiłam! 
- No cóż..... było o co. Taki mroczny facet... zniszczył całe Arendelle... - Starała się nie płakać.
- COś ci się stało? Zranił cię? - Wypytywałam.
- Nie martw się, nic mi i Kristoffowi się nie stało - Zapewniała - To dzięki Hansowi. Uratował nas.
- Hans cię uratował? Ten sam Hans który chciał nas zabić? - Byłam w szoku.
- Taak ale nie martw się! On się zmienił, naprawdę! Nawet byś go nie poznała, gdybyś go teraz widziała! Takie potargane kudły.... brudne spodnie.. Kompletnie inny facet! - Zachwycała się tym jak Hans się zmienił.
- Dobrze... pomińmy to. teraz się przenosimy na Ziemię, razem z Kristoffem i.... - Powstrzymałam odruch wymiotny - i... Hansem - Westchnęłam ciężko. 
- Jak cudownie! - Zaczęła skakać z radości. Spojrzała na Dantego. -Elsa.... - Podeszła do mnie - To twój chłopak? - Zapytała cicho. 
- Chwila chwila.. Że co? Ja i Dante? Naprawdę? - Zapytałam.
- Nie... nie.. tym masz jacka. A poza tym, jack też jest niczego sobie. Jest... w porządku... można by powiedzieć. - Przeczesałam swoje włosy palcami.
- Kris... ten portal którym się tu dostaliśmy działa tez  w druga stronę? - Zapytałam.
- Tak.. Tak jasne - Powiedziała. Poszliśmy do portalu. Anna opowiadała mi o tym, jakie cuda ją spotkały, co się działo gdy nas tu nie było. Kristoff nie tracił Hansa z oczu. A Dante cały czas trzymał się u mego boku, odwracając wzrok gdy na niego patrzyłam. 
- To... to tutaj? - Zapytała Anna - To ten cały portal?
- Tak. To właśnie on - Powiedziałam stając w portalu - Idziesz z nami? - Podbiegła do mnie. Podróż powrotna wyrządziła mi dużo mniejsza krzywdę. Na miejscu zastaliśmy Świętego Mikołaja, Zająca Wielkanocnego i Piaskowego Ludka.
- Oooo witajcie - Pomachałam do nich. 
- Idziesz z nami - Powiedział North. Zając tylko kręcił z niedowierzaniem głową.
- Pójdę, ale oni ze mną - Postanowiłam. - Anna, Hans i Kristoff właśnie tutaj przybyli z Arnedelle, a Kris pokłóciła się z ojcem, a Nero i Dante..... Oni po prostu chcą być blisko. - Powiedziałam.
- Wtedy z nami pójdziesz? - Upewniał się.
- Takie są moje warunki - Moja twarz pozostawała kamienna.

Jack

- Czasami wydaje mi się
Że jestem niewidzialny
Stoję obok ciebie
Ale mnie nie widzisz
Szturcham cię w ramię
Ale ty nie reagujesz
Mówię do ciebie
Lecz nie odpowiadasz


Inni ludzie mnie nie widzą
Chociaż stoją naprzeciw
Proszę cię
Zobacz mnie


 Jestem niewidzialny
Przynajmniej dziś zauważ mnie
jestem niewidzialny
Czuję sie nieważny
Jestem niewidzialny
Już nic z tym nie zrobię


Porozmawiajmy ten jeden raz
Ja Cię widzę, ale ty mnie nie
W tej historii wszystko jest na odwrót
Nie obchodzi mnie już nic tym razem
Jestem przy tobie i będę
Porozmawiajmy ten jeden raz
Zawsze będę przy tobie
Mimo że mnie nie dostrzegasz, spójrz na mnie
Nie obchodzi mnie już nic tym razem



Nieodparcie blisko Ciebie
Nieprawdopodobne do wykonania
Ale nie widzisz moich starań


 Jestem niewidzialny
Przynajmniej dziś zauważ mnie
jestem niewidzialny
Czuję sie nieważny
Jestem niewidzialny
Już nic z tym nie zrobię


Są takie momenty
kiedy wydaje się możliwe
Jedno spojrzenie, nieodparty gest
Spójrz na mnie, i powiedz czy mnie widzisz


Nie zdajesz sobie sprawy,
jeszcze się nie zgadzasz
Zdejmij klapki ze swoich oczu,
które Ci nie pozwalają
Spójrz na mnie, i powiedz że mnie widzisz


 Jestem niewidzialny
Przynajmniej dziś zauważ mnie
jestem niewidzialny
Czuję sie nieważny
Jestem niewidzialny

Już nic z tym nie zrobię - Zaśpiewałem.

- Jack? - W drzwiach pojawiła się Elsa. Wyglądała pięknie, jak zwykle.- Cześć - Powiedziałem. Naprawdę cieszyłem się na jej widok.- PATRZ KOGO ZNALEŹLIŚMY! - North był widocznie szczęśliwy, że m już jeden etap z głosy. - Teraz sobie pogadajcie - Specjalnie przedłużał słowa. Elsa weszła do mojego pokoju. Przybliżając się o kilka metrów.
- Hej - Powiedziała uśmiechając się.
- A więc będziesz strażniczką? - Wzruszyła ramionami. - Ale nadal myślę że Mrok... miał rację - Dodała.- Jack? - W drzwiach pojawiła się Elsa. Wyglądała pięknie, jak zwykle.
- Cześć - Powiedziałem. Naprawdę cieszyłem się na jej widok.- A więc będziesz strażniczką? 
- Na to wygląda - Wzruszyła ramionami. - Ale nadal myślę że Mrok... miał rację - Dodała.


- Rację co do czego? - Spojrzałem na nią.   - No.. co do mnie. Jestem z nim spokrewniona, więc to dziwne, że Księżyc mnie wskrzesił... a do tego jak uciekałam stało się coś... dziwnego... - Co się stało? - Zapytałem. Pokazała mi swoje włosy. Były o wiele, wiele jaśniejsze. Prawie tak jak moje. - Czyli że....Tak - Powiedziała. W jej oczach pojawiły się łzy - Przeszłam przemianę - Przytuliła mnie. - No to świetnie - Powiedziałem. Nie wiedziałem co zrobić. Odsunąłem ją. Spojrzałem jej w oczy. - Tęskniłem za tobą - Powiedziałem. Ja też - Jej łzy spływały na moje ramię. - Jesteś moim najlepszym przyjacielem.- Jak na razie mi wystarczy - Wzruszyłem ramionami. - Idź już. Musisz złożyć Przysięgę Strażników - Powiedziałem. Ona skinęła głową i odeszła.- A nie będziesz tam ze mną? - Zapytała.- Będę... ale przyjdę później. - Uśmiechnęła się. Starałem się zrobić to samo, nieudolnie. Wyszła.- GŁUPEK! GŁUPEK! IDIOTA! DEBIL! - Krzyczałem sam na siebie. Wszystko dookoła pokrył gruby szron. Usiadłem na łóżku. Zakryłem swoja twarz poduszką -Ty debilu - Powiedziałem do samego siebie. Ale... ona będzie teraz mieszkała tutaj z Northem. I z przyjaciółmi. I co najważniejsze, ze mną. Usłyszałem pierwsze słowa przysięgi. Wstałem i pobiegłem żeby dotrzymać jej towarzystwa w tej ważnej chwili. CDN








piątek, 2 stycznia 2015

OD AUTORKI Podziękowania

Jest nas już ponad tysiąc, w ciągu tych dwóch krótkich miesięcy. Jesteście cudowni :) Nie wiem nawet jak możecie czytać te moje wypociny xD Wiecie.. Jestem no lifem xD Cały czas na FB i Twitterze xD Nie licząc oczywiście chwil na blogu, który szczerze mówiąc jest dla mnie taką ucieczką od rzeczywistości. Tu nie muszę udawać kim jestem, zazwyczaj muszę się hamować, być kimś innym (bo jakbym była sobą wlepiono by mi miliardy uwag) :) Dzięki wam, mam jakiekolwiek szanse na zostanie pisarką, co jest moim celem w życiu. Dziękuję wam, za swój czas, poświęcony na czytanie tych rozdziałów. Dziękuję, za to że ze mną jesteście.